Na miejsce dotarłem rankiem 30 grudnia wraz z moim kompanem Marcinem Przesórem. Po krótkim rekonesansie łowiska rozpakowaliśmy się i rozbiliśmy obozowiska. Nie było to łatwe gdyż ziemia była zmarznięta i trudno było wbić szpilki od namiotu. Po około trzech godzinach udało nam się doprowadzić obozowisko do ładu i składu poczym przystąpiliśmy do nęcenia i łowienia. Jako zanęty i przynęty użyliśmy kulek 24 mm własnego wyrobu na mixie Marcela van den Eynde. Pierwsza noc upływa nam spokojnie tylko zimno dokuczało, temperatura powietrza spadła do -8 stopni natomiast temperatura wody wynosiła ok. +12 stopni. Drugiego dnia wyprawy przemyśleliśmy strategie dnia poprzedniego na nowo i zaczęliśmy kombinować. Łowisko nęcimy ponownie kulkami i zanęta sypką Robinsona Carp. Jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę. Łowimy rybę za rybą ale żadnych okazów., W łowisku mamy same karpie do 5 kg a także ogromne jazie i leszcze. Do końca wyprawy nie łowimy żadnego okazu karpia co było spowodowane, jak się później dowiedzieliśmy, brakiem zrzutu ciepłej wody z elektrowni. Pomimo mrozu i chłodu i tak jesteśmy zadowoleni z naszej wyprawy na noworoczne karpie. Rewelacyjnie w tych zimowych warunkach spisały się wędziska Robinsona z serii Diaflex.